O rety! Sonety!

Wielki mosiężny sterowiec

Coraz częściej śnię miękkie obłoki. Coraz rzadziej zerkam za horyzont nic wielkiego gramoli się słońce lub ten srebrny hipokryta księżyc ale ja nie odbijam już światła. Tylko woda co w kotłach się pręży tylko śmigło trzepoczące jeszcze niczym w kółko oszalały gryzoń Za nitem nit. Wieczór i świt. Zimne powietrze przestrzeń nic Już nigdy się nie przegra, nie wygna, nie przygna I nie wyjdziesz na pokład o bladym poranku z filiżanką za uszko trzymaną bezwstydnie skończył się bankiet wiatr na relingach gra kołysankę