O rety! Sonety!

Nie mam wolnej ręki

Nie mam wolnej ręki by teraz się tobą zająć muszę ją trzymać na pulsie spraw, aktualnych wydarzeń więc nie mogę zająć się tobą. Tym bardziej że jesteś z marzeń i to w dodatku takich które się nie spełniają. Poczekaj tylko do zmroku. Przyjdę sam i z zamkniętymi oczami będę cię karmił sobą swoją krwią, swoim mózgiem, myślami i wątrobą wszystko czego ci trzeba – mam. Ale na razie upadają mi imperia i gasną światła miast i nie mogę cię teraz objąć żeby nieba nie wypuścić z garści a błękit i pulchne chmury ocierają mi szyję jak głaz musisz poczekać aż zgasną. Przyjdę sam. I masz się nie martwić tym jak jesteśmy niepełni. Raz po raz tak bardzo porozdzierani, tak na mankietach przetarci.