Drzwi nie zamknęłam w majowy wieczór
kiedy tak sennie szumiały brzozy
Drzwi nie zamknęłam, oczy zamknęłam
co ci syneczku, co ci się stało
patrzysz w oddale, patrzysz jak obcy
jakby cie tutaj nie było wcale
Nie upilnowałam
wiatr jest temu winny
że stałeś się nagle
inny
Ref.:
On przez cztery lata
nie powiedział słowa
On przez cztery lata
leży uśmiechnięty
zapatrzony w powałę
jakby wniebowzięty
strużkę mleka w kąciku
ust pobladłych chowa
Drzwi nie zamknęłam zimowym świtem
kiedy pod śniegiem gięły się brzozy
Drzwi nie zamknęłam, oczy zamknęłam
on wrócił z pracy, nawet „dzień dobry"
nie rzekł nikomu, jak jakiś obcy
jakby go wcale nie było w domu
Nie upilnowałam
wiatr jest temu winny
że stałeś się nagle
inny
Ref.:
On przez cztery lata
nie powiedział słowa
On przez cztery lata
leży uśmiechnięty
zapatrzony w powałę
jakby wniebowzięty
strużkę mleka w kąciku
ust pobladłych chowa
Droga do domu robi się daleka
po łyku tęczowego mleka
po drugim nie chce ci się wracać
po trzecim się zatracasz
Jesteś po drugiej stronie rzeki
w salonie, na sofie - manekin
Ref.:
On przez cztery lata
nie powiedział słowa
On przez cztery lata
leży uśmiechnięty
zapatrzony w powałę
jakby wniebowzięty
strużkę mleka w kąciku
ust pobladłych chowa
Cisza zaległa
cisza się stała
nie upilnowałam
nie upilnowałam